Najnowsze badania przeprowadzone przez NIK pokazują, że kobiety pracujące w instytucjach państwowych zarabiają około 11 proc. mniej niż mężczyźni. Zdarzają się przypadki, gdy ta różnica sięga nawet 30 proc. Skąd ona się bierze?
Raport NIK-u wykazał także, że kobietom brakuje specjalistycznego wykształcenia, chociaż w badaniu nie ma już informacji o tym, jakie wykształcenie mają osoby zatrudnione w działach obsługowych. Różnice w zarobkach spowodowane są różnymi przyczynami. Główną jest to, że na rynku pracy panuje segregacja. Zauważalne jest to przede wszystkim na poziomie ilości kobiet na wyższych stanowiskach i tych niższych (tu jest ich znacznie więcej). Drugą zależnością jest to, że w tym samym sektorze miejsca są tak wydzielone, że kobiety choć mają tę samą pozycję, zarobią mniej.
Co więcej to, że kobiety zarabiają mniej, tkwi także w głębokich, historycznych przekonaniach. Już w okresie międzywojennym mężczyźni protestowali przeciwko zatrudnianiu kobiet jako te, które zaniżają wartość pracy, bo decydują się na mniejsze zarobki.
Co najgorsze, ten stereotyp pokutuje do dziś, a wiele kobiet wciąż sądzi, że nie muszą dużo zarabiać, bo mają u swego boku mężczyznę, który zarabia więcej i zapewni jej dobry byt.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz